Cube Nuroad Pro opinia subiektywna po roku użytkowania.

Cube Nuroad Pro

Cube Nuroad Pro opinia po roku.

Czas szybko płynie i minął pełny rok odkąd użytkuję mojego gravela Cube Nuroad Pro. Pora więc podzielić się z Wami moją opinią na temat tego roweru. Przez ten czas przejechałem nim lekko ponad 3 000 km, w różnych warunkach pogodowych, po różnych nawierzchniach, od wrocławskich asfaltów, przez Wzgórza Trzebnickie i Kocie Góry, lasy Gór Sowich i Kamiennych i szutry Toskanii. Przejechałem nim pagórki Umbrii, ostre podjazdy i zjazdy w austriackich Alpach i dolnośląskie równiny. Większość szlaków, jakie pokonałem tym rowerem możecie znaleźć na moim blogu w zakładce Gravel i Trasy Europa. Zapraszam więc do lektury, Cube Nuroad Pro opinia subiektywna po roku użytkowania.

Kilka zmian na początek dla wygody.

Cube Nuroad Pro, którego kupiłem pod sam koniec 2020 roku, był wyposażony w osprzęt Shimano Tiagra i mechaniczne hamulce tarczowe TRP Spyre C. Jak być może pamiętacie z mojego wcześniejszego testu na samym początku zmieniłem większą zębatkę w korbie z 50 na 48. Uzyskałem tym samym napęd z przełożeniami 48/34 przód i 11-34 tył. Wystarczająco miękki, żeby poradzić sobie bez większych problemów na bardziej stromych podjazdach i pozwalający na „dokręcenie” prędkości na zjazdach w okolice 50-60 km/h. Z czasem uważam, że była to bardzo dobra decyzja, bo pozwoliła lepiej dopasować przełożenia do bardziej terenowego charakteru gravela.

Nowe modele Cube Nuroad Pro na 2022 wyposażone są w napęd Shimano GRX400 (przód korba 46/30 i tył kaseta 11-36). Wyjątkiem są klamki (z grupy Tiagra) obsługujące mechaniczne hamulce TRP Spyre C (jak w moim rowerze). Zmiana zębatki była najbardziej radykalną modyfikacją, jak do tej pory. Pozostałe polegały na lekkim pochyleniu siodełka do przodu i dopasowaniu zakresu klamki pod moje niezbyt duże dłonie.

Dołożyłem jeszcze kilka akcesoriów. Pedały spd, małą torbę pod siodło z dętką, łyżką, zestawem kluczy i spinką do łańcucha (przydała się), 2 koszyki na bidon, pompkę (warto ją mieć, kiedy trasa jest długa, a nawierzchnia mocno zróżnicowana, no i na wypadek kapcia), uchwyt na telefon, oświetlenie. Więcej o akcesoriach znajdziecie pod tym linkiem.

Tak wyposażony rower waży solidne 11,5 kg (waga bez akcesoriów to 10,5 kg). To niemało, ale to normalna waga w tej kategorii rowerów opartych na ramie aluminiowej z bardziej budżetowym osprzętem.

Bardzo szybko doposażyłem też rower w błotniki SKS Speedrocker (super się sprawdzają) i torbę pod górną rurę marki Crosso (też trafiony zakup).

Cube Nuroad akcesoria na2kola.pl

Krótko o danych technicznych.

Bardziej szczegółowy opis osprzętu znajdziecie we wcześniejszym teście i na stronie producenta. Tutaj tylko kilka kluczowych danych. Mierząc 176 cm wzrostu i 82 cm przekroku wybrałem rozmiar 56 (Cube rozmiary liczy trochę inaczej, jest to odpowiednik 54, M). Model Cube Nuroad Pro zbudowany jest na aluminiowej ramie o geometrii zbliżonej do szosowego endurance, widelec karbonowy, sztywne osie. Osprzęt, to wspomniana już wcześniej Tiagra (przerzutka przednia i tylna, oraz klamki), hamulce to mechaniczne tarcze TRP Spyre C, dwutłoczkowe. Koła Alexrims, piasty Cube, opony Schwalbe G-one Allround 40C. Kierownica 42 cm z lekką flarą, sztyca 27,2 mm.

Geomertia, rama, pozycja.

Niezbyt agresywna geomertia powoduje, że pozycja jest nieznacznie bardziej wyprostowana w stosunku do roweru szosowego endurance, rozstaw kół trochę większy, niż w szosowej odmianie Attain, co ma zapewniać większą stabilność w terenie. Geometrię ramy oceniam jako wygodną, pozwalającą na pokonywanie długich i bardziej wymagających tras, ale też wystarczająco sportową, żeby dobrze sobie radzić w jeździe pod wiatr, na asfaltowych nawierzchniach, gdzie można uzyskać większe prędkości, czy też na szybszych zjazdach. Nie miałem żadnych problemów z dopasowaniem wygodnej pozycji. Jeździłem wcześniej na rowerach szosowych i bardziej sportowe ułożenie ciała nie jest dla mnie zaskoczeniem. Na rynku można znaleźć co najmniej kilka modeli o mniej sportowej ramie, zapewniającej jeszcze bardziej wyprostowaną pozycję, są też modele o bardziej agresywnej geometrii. Cube Nuroad jest mniej więcej pośrodku oferty. Ani za bardzo agresywny, ani bardzo turystyczny. Dobierając prawidłowo rozmiar ramy i dopasowując wysokość siodełka powinniście też być zadowoleni.

Rama już nie raz oberwała kamieniem spod kół na szybkich zjazdach w Górach Sowich. Nie jestem też szczególnie przeczulony na punkcie opierania roweru o drzewa, latarnie, skały, itp. Mimo tego lakier trzyma się dobrze, a rama nie ma żadnych uszkodzeń.

Kilka słów o lakierze. Piaskowy mat z ciemnymi wstawkami może się podobać (mnie się podoba), zwłaszcza w sklepie, kiedy jest jasno oświetlony. W dziennym świetle, a zwłaszcza w cieniu, lakier ma jednak zauważalnie ciemniejszy odcień. Matowa powłoka jest również podatna na „łapanie” tłustych zabrudzeń, szczególnie w okolicach napędu. Trzeba spędzić trochę czasu, żeby go dokładnie doczyścić zarówno po brudniejszych wyprawach, jak i po serwisie. Można potraktować to jako wadę, ale bardziej jest to cecha lakierów matowych. Kolor jednak cały czas mnie się podoba i chyba mimo tych niedogodności wybrał bym go ponownie.

Tiagra Cube Nuroad Pro

Napęd Tiagra, czyli jak grupa szosowa sprawdza się w gravelu.

Nie ukrywam, że miałem spore obawy, czy szosowy napęd Tiagra będzie odpowiedni do roweru gravelowego. Planowałem wprawdzie większość czasu spędzać na asfalcie i twardych, szutrowych drogach, ale liczyłem też, że będę mógł się zapuścić w trochę bardziej wymagający teren. Zakładałem proporcję szosa-szutr/teren na 70/30. Oczywiście plany jedno, a realia drugie, gorszej jakości dróg było czasami zdecydowanie więcej i okazało się, że Tiagra radzi sobie bardzo dzielnie. Napęd jak dotąd nigdy mnie nie zawiódł, a nie miał lekko. Przez cały dotychczasowy okres użytkowania miałem tylko dwie awaryjne sytuacje. Pierwszą w głębokim błocie, kiedy zalepiłem nim tylną przerzutkę (winny częsciowo był letni olej), drugą kiedy pękła mi spinka zaraz po powrocie z Alp i Toskanii, gdzie katowałem rower na każdym mocnym podjeździe.

Zarówno klamki, jak i przerzutki cały czas pracują płynnie i bez zacięć. O dziwo łańcuch bardzo rzadko uderza o ramę, czego się obawiałem w przerzutce bez sprzęgła. Jeżdżę od początku na dwa łańcuchy KMC X10 (fabrycznie montowany Shimano zmieniłem po 500 km, bo był bardzo głośny). Ponieważ Tiagra jest w pełni kompatybilna z przerzutkami GRX uznałem, że w razie potrzeby założę z tyły grx-a. Po roku użytkowania nie widzę takiej potrzeby. W każdych warunkach, w jakich jeździłem, po każdej nawierzchni, niczego mi nie brakowało.

Jeżeli miałbym się dopatrywać jakichś ograniczeń, to może kiedy zapakowałbym rower na 3 dniową wyprawę w Alpy, lub inne bardziej strome góry, to napęd grx z korbą 46/30 byłby bardziej przyjazny.

Przy coraz większej popularności napędów 1x… przez chwilę, przy zakupie zastanawiałem się, czy nie lepiej byłoby mieć właśnie takie rozwiązanie (Cube Nuroad EX). Po roku zdecydowanie stwierdzam, że 2×10 to dla mnie lepsze rozwiązanie.

Triagra przerzutka

Koła Alexrims.

Fabrycznie zamontowane koła Alexrims nie są zbyt lekkie. Nie można jednak narzekać na ich solidność. Wiele razy zapędzałem się w teren bardziej dedykowany dla rowerów mtb. Kamienie, korzenie, nierówne, polne drogi z różnymi, ukrytymi niespodziankami. Na kołach nie zrobiło to żadnego wrażenia, wciąż są proste i bez uszkodzeń. Nie mam również żadnych negatywnych przygód z piastami, wszystko pracuje płynnie i bez oporów. Słyszałem od znajomego o jego problemie z tylną piastą, z której wydobywały się dziwne odgłosy chrobotania, Okazało się, że zgromadziły się w środku zanieczyszczenia, piasek, drobne kamyczki. Po rozebraniu i dokładnym czyszczeniu problem został rozwiązany. Nie wiem czy jest to jednostkowy przypadek, czy nie, u mnie jest wszystko ok, ale przy okazji przeglądu rocznego zajrzę do tylnej piasty i sprawdzę, jak to u mnie wygląda. Dam znać, gdybym znalazł coś niepokojącego. Generalnie koła są bardzo solidne i nie sprawiły mi problemów, ale ich waga mogłaby być niższa.

Opony Schwalbe G-one Allround.

Opony Schwalbe G-one Allround w rozmiarze 40C również mogę ocenić jedynie pozytywnie. Wyglądają niepozornie, drobny bieżnik w postaci małych okrągłych wypustek spisuje się jednak dobrze na zróżnicowanej nawierzchni. Na asfalcie trochę je słychać, zwłaszcza przy większych prędkościach, ale za to na szutrowej nawierzchni, czy nawet w lżejszym błocie, pozwalają całkiem sprawnie się poruszać. Kapcia złapałem przez cały rok 1 raz na drodze rowerowej we Wrocławiu (rozbita butelka). W terenie, pod względem wytrzymałości, opona spisywała się wyśmienicie. Jej masa jest całkiem spora (znacznie ponad 400g). Jednak dzięki wzmocnionej konstrukcji opona ma większą odporność na przebicia i bardzo trwałe boki. Nawet drobne, ostre kamyczki na toskańskich szutrach jej nie zaszkodziły. Rozmiar 40 mm jest dobrym kompromisem pomiędzy trakcją w gorszym terenie, a zachowaniem na szosie. Po przejechaniu 3 tys. km z okładem widać już wyraźne zużycie na tylnej oponie. Myślę, że może nie dotrwać do końca następnego sezonu.

Podsumowując, koła i opony są solidne i pozwalają cieszyć się bezpieczną jazdą w praktycznie każdych warunkach, które nie są zbyt ekstremalne. Nie liczcie jednak na super trakcję w mocniejszym błocie, czy trudnym, górskim terenie. Na podjazdach czuć dużą masę koła i z pewnością jest to u mnie element do wymiany na lżejszy model. Celuję w DT Swiss 1600 lub 1300, może coś na zamówienie. Co do opon, to przy zmianie będę rozważał, czy zostać przy obecnym modelu (bardzo mi pasuje), czy spróbować coś innego np od Pirelli Cinturato lub Tufo Speedero. Paranacer Gravel King odpada 🙂 .

Schwalbe G-one bieżnik

Hamulce TRP Spyre C.

Nie chcę specjalnie wdawać się w jakieś długie wywody w tym przypadku. Moim zdaniem hamulce TRP Spyre C, to bardzo udana konstrukcja. Zaciski dwutłoczkowe w połączeniu z klockami półmetalicznymi Jagwire robią robotę. Mam te hamulce w gravelu i w szosie. W Alpach katowałem je na długich, stromych zjazdach, podobnie w Toskanii. Bez problemu, hamują, jak trzeba i kiedy trzeba. Oczywiście w porównaniu do hydraulików w moim mtb są słabsze, ale opona o szerokości 40mm moim zdaniem nie potrzebuje niczego więcej. Nie miałem też problemów z przegrzaniem, czy z wykrzywieniem tarcz. Ustawienie hamulców korygowałem raz, po wakacyjnym szaleństwie w górach. Pod koniec sezonu dokonałem też regulacji odległości okładzin od tarczy (przybliżyłem z uwagi na zużycie klocków). Uważam bardzo na tarcze przy myciu roweru i smarowaniu łańcucha, żeby ich nie zatłuścić. Przy okazji cyklicznego przeglądu napędu dokładnie odtłuszczam tarcze i wydmuchuję kurz i zanieczyszczenia z klocków.

Być może, przy dużo większym obciążeniu roweru (bikepacking, wyższa waga rowerzysty) przydadzą się lepsze hamulce hydrauliczne.  Mnie w tym temacie jednak niczego nie brakuje.

TRP Spyre C

Podsumowanie.

Biorąc pod uwagę cenę zakupu (4999 zł w grudniu 2020), osprzęt i jakość wykonania, Cube Nuroad Pro to naprawdę solidny rower, wart swojej ceny. Przez cały czas eksploatacji nigdy mnie nie zawiódł i nie poddał się na żadnej drodze, którą wybrałem. Trzeba sobie zdawać sprawę, że rama aluminiowa, z aluminiową sztycą nie zapewnią super komfortu. Na gorszych drogach czuć nierówności. Geometria ramy jest jednak na tyle wygodna, że pozwala na pokonywanie długich dystansów. Nie ma też problemu z zahaczaniem butem o przednie koło. Napęd Tiagra 2×10 działa sprawnie i umożliwia bezproblemowy dobór kadencji. Waga roweru jest dość wysoka, chociaż w tej klasie cenowej to norma.

Dużą masę mają koła i jest to z pewnością element, którego zmianę warto rozważyć z czasem. Cube Nuroad Pro najlepiej spisuje się na szutrowych i leśnych drogach. To dla niego idealne środowisko. Całkiem sprawnie porusza się też po asfaltach. W trudniejszym terenie na oponie 40C dzielnie walczy o przyczepność, pod warunkiem, że nawierzchnia nie jest bardzo kamienista i luźna (piasek, głębsze błoto), a noga ma wystarczająco dużo mocy, żeby kręcić na mocniejszych podjazdach.

Nie oszczędzam tego roweru, więc były też momenty, kiedy dało się odczuć jego ograniczenia. Muszę jednak jasno zaznaczyć, że wynikały one bardziej z trudnego terenu, gdzie rower tego typu nie powinien się zapuszczać. Na polnych drogach, bardzo nierównych traktach, odczuwalny jest brak dobrej amortyzacji. Górskie, kamieniste, szybkie zjazdy też potrafią dać mocno po krzyżu i nadgarstkach. Z pewnością karbonowa rama, sztyca i kierownica poprawiłyby trochę komfort. Tylko że takie udogodnienia podnoszą cenę zakupu 2, a nawet 3 krotnie. Opony o szerokości 40C o mało agresywnym bieżniku słabo spisują się na piasku i w prawdziwym błocie. Poległem na alpejskich podjazdach w Wenns. Długie, kilkukilometrowe stromizny o nachyleniu w okolicach 20% obnażają ograniczenia szosowego napędu. Przełożenie 1:1 to za mało na moją amatorską nogę (model 2022 z napędem GRX 46/30 + 11-36 byłby tutaj trochę lepszy). W górach, na stromiznach, odczuwalna jest też duża waga roweru.

Gdybym miał wybierać dzisiaj raz jeszcze, z tą wiedzą, jaką teraz mam, bez zastanowienia dokonałbym takiego samego wyboru.

Pozdrawiam gravelowo, dajcie znać, gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania.

trasy gravel dolny śląsk na2kola.pl

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *